macfucker blog

Twój nowy blog


Po 11 miesiącach wróciłem. Mam więcej sznyt to tu, to tam. Od dziś szukajcie


mnie na MacFucker.blog.com - będę śpiewał inaczej.


(fot. PAP/Tomasz Gzell)

W tym roku otworzyłem usta po raz pierwszy, ale niedługo to potrwa,
nie lubię się powtarzać. Do tego, żebym przemówił nakłonił mnie film,
„Ostatnia akcja”, z którego jestem zadowolony i mój jubileusz. Chcia-
łem, żeby ludzie dowiedzieli się, jak długo pracuję w tym zawodzie.

w rozmowie z Beatą Zatońską, 10.09.2009, www.tvp.info

Gdyby nie Grażyna, to bym nie żył. To znaczy chyba wszystko. Ona
o wszystko dba. Ona dba, żebym się nie roztył, ona dba, żebym się nie
rozpił. Całe życie walczy z moimi papierochami… Ona jest moim cenzo-
rem najlepszym, ona mi mówi, co sknociłem, ona mówi mi, co zagrałem
dobrze. Ja jej słucham, we wszystkim jej słucham, no w domu nie za
bardzo… Ona pochłania książki, należy do dwóch bibliotek, i mówi:
„A ty gamoniu nic nie czytasz, tylko rozwiązujesz krzyżówki”. A ja
 przy krzyżówkach odpoczywam, relaksuję się…

w rozmowie z Iwoną Havranek, 15.01.2010, www.se.pl


Polski dystrybutor produktów Apple wprowadził do sprzedaży iPada. Jak zwy-
kle debiutowi nowego urządzenia towarzyszyła spektakularna akcja promocy-
jna: wykonano jeden banner na stronę internetową oraz wysłano kilka mejli.
Niskie ceny tabletu sugerują, że centala wietrzy magazyny i że niebawem
iPad-2. Mimo to importer nie traci nadziei na złowienie paru leszczy. Cmok.

Poniżej: Nowy Jork, 3 kwiatnia 2010 r.



Wczoraj wieczorem byłem trzeźwy. Siedziałem na wersalce, sączyłem 6 bro
i oglądałem moją ukochaną stację telewizyjną czyli TVN24. Niektórzy twier-
dzą, że to nie TVN tylko TVŁ czyli TVŁŻE, ale ja nic sobie z tego nie robię,
bo politykę omijam szerokim łukiem po tym, jak mój teść czyli ojciec Andże-
liki nie załatwił nam wczasów w Bułgarii. A miał takie możliwości, gdyż był
działaczem PZPR w miejscowości z której pochodzi moja żona. Więc sie-
działem sobie w stołowym, była przyjemna atmosfera i nagle zadzwonił mój
iPhone 4. Pomyślałem, że to pewnie manago z infem o nowych trasach ko-
ncertowych, ale na wyświetlaczu świeciło „Andzia”. Moja żona była w tym
czasie w kuchni i szatkowała kapustę, bo zawsze kiedy spadnie pierwszy
śnieg mam taką ochotę na kapustę z grochem, że ślinię się jak noworodek.
Na same chustki higieniczne wydaję wtedy majątek.  – Andżela – krzykną-
łem do żony – Czego chcesz? Nie odpowiedziała. Wziąłem więc dzwoniący
aparat i poszedłem do kuchni. Jej iPhone 3GS leżał obok pojemnika na chleb
i miał zwykły ekran początkowy z ikonami aplikacji, bez charakterystycznego
zielonego paska z informacją o wykonywanym połączeniu. Więc to nie mogła
dzwonić ona. – Andżela – powiedziałem – zobacz, dzwoni do mnie twój telefon,
chociaż nie dzwoni. Co robić? Moja żona powiedziała abym sprawdził, czy to
nie dzwoni ze swojego iPhona nasz 11-miesięczny syn Orson. Poszedłem
sprawdzić, ale on spał i mówił nawet przez sen o Infinity Blade na iPada. Wró-
ciłem do kuchni i przy świadku jakim była moja żona odebrałem telefon. Fak-
tycznie można było rozmawiać, ale po co miałem rozmawiać sam ze sobą?
Andżela patrzyła jakoś dziwnie na mnie. A ja czułem się normalnie jak
Richard Gere w filmie Przepowiednia.


Dziś rano przeszukałem sieć w poszukiwaniu odpowiedzi na nocne zdarzenie.
Okazało się, że jeszcze kilka osób miało podobną przygodę. Nie wiem, co
mam myśleć, ale sprawa jest rozwojowa, choć mocno śmierdząca.


fot. M. Glinicki

- Jestem dość krytyczny w stosunku do tego, co pokazuję na zewnątrz.
Nie zajmuję się fotografią tylko dlatego, żeby z niej żyć. A w dzisiej-
szym świecie, który jest przeładowany obrazami, coraz mniej jest mie-
jsca na to, żeby zawracać ludziom głowę czymś zwykłym. Nie chcę po-
wiedzieć przeciętnym czy złym. Bo w tym stole znajdzie pani fotografie,
z których można by zrobić ze sto kalendarzy, które bardzo by się lu-
dziom podobały. Ale chyba nie chciałbym się pod nimi podpisywać wła-
snym nazwiskiem.

- Jeszcze zdjęcie musi mieć w sobie jakąś tajemnicę, inaczej nie poruszy
mnie. Nie może być dosłownym wytłumaczeniem zjawiska, na które pa-
trzę. Raczej intrygującą informacją, która pozwala czytelnikowi na pe-
wną swobodę. Nie mogę się czuć zamknięty w tych czterech ramkach.
Potrzebuję powietrza.

- Tak, czy za chwilę fotografowanie komukolwiek będzie jeszcze po-
trzebne. Niesamowicie rozwija się technologia, która zmienia naszą
profesję. Doprowadza to do powstawania ogromnej ilości zdjęć, które
degradują znaczenie fotografii, znaczenie obrazu jako takiego. Każdy
może dziś zrobić zdjęcie. Ja, żeby zrobić swoje na diapozytywie, muszę
posiadać wielką wiedzę, pokorę, ponieważ jest to materiał nieznoszący
arogancji. A biorąc aparat cyfrowy, małe dziecko może zacząć fotogra-
fować. Takich zdjęć powstają teraz dziesiątki milionów. Fotografia sta-
ła się jeszcze bardziej powszechna niż uprawianie seksu. Dlatego zdję-
cia nie działają na nas tak jak dawniej. I to jest dla mnie ogromne
wyzwanie.

Rozmawiała Agnieszka Kowalska Gazeta Stołeczna, 3.XII.2003 r.

tomasztomaszewski.com


Sob, 02 Paź 2010 r.

Na ten weekend mam przygotowaną znakomitą poezję, na dodatek śpiewaną
przez jeden z najlepszych w Polsce zespołów z kręgu metalu gotyckiego. Ba-
rdzo sobię cenę nurt metalowy, gdyż sam wywodzę się z niego, ale wolalem
wybrać drogę metalu katolickiego. Muzycznie nie zamykam się jednak tylko
w tym wąskim gardle, bo gardło mam głębokie. Słucham różnorodnej muzyki,
o czym świadczą moje profile w sieci. Jest w mej duszy miejsce dla Mahlera,
Piotra Rubika, Steni Kozłowskiej, Just 5, 50 Cent, Rush, Beastie Boys, OMD,
Kasi Kowalskiej, Rammstein, 3 Oddechu Kaczuchy, Anity Lipnickiej, Justina
Biebera, Moniki Brodki, Czerwono-Czarnych, Sweet Noise i wielu, wielu innych.

Aby zrobić przedsmak wrażeń jakie mnie czekają, przepiszę tutaj trzy wybra-
ne utwory literackie, tak tak, bo to literatura najwyższych lotów, pełna ukrytych
znaczeń, błyskotliwych metafor, niecodziennych skojarzeń. Wielu ludzi pióra
mogłoby uczyć się od Artrosis jak budować napięcie, wywoływać refleksje
i wzruszać. Osiecka czy Młynarski, nie mówiąc już o Mogielnickim czy Loe-
blu mogli by czyścić glany tej znakomitej grupie.

Rzeka istnień

Płynąca rzeka
Gęsta czerwona woda
Muł na dnie
Szlam zabija okruchy życia
Wpływa do oceanu
Wielka niewiadoma
Pulsująca czerwień
Cierpienie
Ból

Głębia błękitu
Marzenia
Nieosiągalne, nieotrzymane
Czerń, ziemia
Okrywająca nasze ciała
Kolory egzystencji
Ocean doznań
Zawieszony w próżni
Wszystko ma swoje apogeum
A potem zanika
Spływa do oceanu
Jak płynąca rzeka
Jak nasze życie…


Góra przeznaczenia

W końcu dotarłeś tutaj
Po wielu latach dowiesz się prawdy
Króra spoczywa daleko gdzieś przed tobą
Na samym dnie przeznaczenia góry

Niewidomy przemierzasz zakamarki istnienia
Patrząc tylko na umarłe gwiazdy
Jutro znowu wstaną twoje oczy
Takie same lecz tak bardzo inne

Oto i ona
Twoja Góra Przeznaczenia
Tyle lat szukałeś jej
Błądząc po wielu świątyniach
Pytając kapłanów, mędrców i bogów
O prawdy ślad
Teraz wiesz już jak bardzo
Byłeś odległy od jej bram

Oto i ona
Twoja Góra Przeznaczenia
Teraz wiesz już jak bardzo
Byłeś odległy od jej bram.

Ukryty wymiar

Myśli zaklęte w smutek
Słowa zaklęte w pięść – tak mocne, by wciąż ranić
Miłość zaklęta w lustro – odbija resztki uczuć poniżonych serc
Tych wszystkich dusz upadłych
Anielskich dusz straconych zrośniętych skrzydeł trzepot
Tych wszystkich dusz skazanych
Tych wszystkich, którzy chcą tu wejść
W ukryty wymiar
Niedostrzegalne barwy, czarne wodospady
Ukryty wymiar
Bóstw posągi nietykalne, czarne ogrody

Ukryty wymiar
Stoisz na środku poszukując swojej drogi
Ukryty wymiar
Cienie zaklęte w noc, czarną jak strach, niepokój, obraz przemijania
Ich cel istnienia to dosięgnąć jak najprędzej spokoju wrót
Tych wszystkich dusz upadłych
Anielskich dusz straconych zrośniętych skrzydeł trzepot
Tych wszystkich dusz skazanych
Tych wszystkich, którzy chcą tu wejść
W ukryty wymiar


1. Imię i nazwisko + nick.

Jerzy Strzałkowski, „Strzała”, bo zawsze celnie trafiam.

2. Czym się zajmujesz (zawodowo i nie tylko)?

Jestem człowiekiem do zadań specjalnych.

3. Od jak dawna używasz Maków?

Osobiście od  września 2010. Pierwszy kontakt z Makiem miałem  w 1990
roku. Piękne to były czasy.

4. Konfiguracja.

Posiadam 13-calowego MacBooka Pro z 2010 roku oraz kilka zajebiście
dużych dysków 3,5″ do przechowywania zdjęć w wysokiej rozdzielczości.

5. Jakich programów najczęściej używasz na Maku?

Moje narzędzia pracy to głównie przeglądarki www – Firefox, Opera,
Chrome i Safari.

6. Jakich programów najczęściej używasz na iPhone (ewentualnie
innym smartfonie) – oczywiście jeśli używasz?

Mam kilka Nokii z serii 8800, w tym dwie Gold Arte, telefony dotykowe mnie
nie interesują.

7. Czy chcesz kogoś pozdrowić, coś dodać?

Nie chcę.

Tapety #4

Brak komentarzy


Kolejna porcja moich bajeranckich tapet na iPhone-a i iPoda T., których wiele
osób mi zazdrości, bo są zajebiście niepowtarzalne. Cmok.


Od wczoraj cieszę się nowym systemem w moich urządzeniach mobilnych.
Znaczny krok w funkcjonalności szczególnie ważny dla posiadazy tabletów.
Rozwijać tematu nie będę, bo pisanie banałow to nie moja specjalność. Od
tego są inni. Cmok

Jest gorąca prośba do moich Czytelników. Nie zasypujcie mnie cytatami
i screenami z blogu Kozerawskiego, bo nie starczy tutaj miejsca na rzeczy
poważne, druga sprawa: nieładnie żartować sobie z kaleki i leszcza, nie mó-
wila Wam mamusia? :-)

MacKozer pisze:
Listopad 19, 2010 o 1:41 pm

W 1995 roku mało kto miał w domu komputer, a co dopiero
mówić o internecie. Zarówno komputery jak i jakakolwiek
wiedza o sieci w tych czasach była ograniczona niemal
wyłącznie do zapaleńców, geeków, a tych wtedy była garstka.

link do wpisu
link do screena


  • RSS